sobota, 6 marca 2010

Such a perfect day...

Dzisiaj mieliśmy cudowny dzień. Po całym zamieszaniu i zmęczeniu związanym z przeprowadzką udało nam się zrobić sobie piękną, rodzinną, powolną i wyluzowaną sobotę. W taki dzień samoistnie włącza mi się w głowie piosenka Lou Reed’a „Perfect day”, zaczyna człowiek spokojniej i głębiej oddychać i jakoś tak po prostu dobrze się czuje :)
Jak wygląda taki dzień? Wstaje się później niż w ciągu tygodnia, ale nie przesadnie późno, żeby głowa nie bolała. Warunek konieczny: nie może nad człowiekiem wisieć żadna praca i najlepiej komputera w ogóle nie otwierać. Poranek słoneczny, przyjemny chłodek, który zapowiada ciepły, ale nie upalny dzień. Drzwi na ogród (tak, mamy teraz super fajny, duży, zielony ogród) otwarte od rana, miły powiew świeżego powietrza, słychać jakieś śpiewające ptaszki i różne inne brzęczące i cykające stwory. Pyszne śniadanko ze świeżymi bułkami i preclami, potem trochę zabawy i filmów z zadziwiająco grzecznym i zadowolonym synkiem. Drugi maluch w brzuchu nie męczy, nie uciska i też czuje, że jest fajny dzień. Około południa wyjście na plażę, błękitne niebo i woda, pomimo tego, że słońce w zenicie nie jest gorąco, bo wieje od wody idealnej temperatury wiaterek. Potem kawka i coś słodkiego na ogródku. Leniwe popołudnie, jakaś drzemka. Słońce schodzi już trochę niżej, pięknie na żółto oświetla mieszkanie, można wyjść sobie na dwór i już nie czuć żaru z nieba. Nie ma gotowania obiadu, robimy sobie grilla, gra muzyczka, synek cały czas super zadowolony, biega sobie, bawi się, śmieje, jeździ na motorze, pomaga w robieniu sałatki, zrywa kwiatki... Powoli robi się wieczór, zbieramy się z dworu do domu. Dziecko idzie grzecznie spać. Zostaje nam całkiem spory kawałek wieczoru, jakiś dobry film (zaraz będziemy oglądać, mamy dobrze oceniany „Up in the air” w zanadrzu) i do łóżka :)



Nie piszę tego żeby się chwalić czy coś takiego. Taki dzień i tak gdzieś w człowieku zostaje, ale ja chcę jeszcze sobie to jakoś utrwalić. Bo do takich „perfect days” bardzo chętnie się wraca w mniej idealne dni :)

1 komentarz:

  1. Uwielbiam takie leniwe sobotki. Zazdroszcze tylko słonka:)
    Pozdrawiamy Waszą czwórkę.
    Justyna i Daniel

    OdpowiedzUsuń